„Ukryta forteca” czyli film o głupocie, mądrości i sztuce samodyscypliny

Film „Ukryta forteca” Akiry Kurosawy zabłysnął w historii kina dwukrotnie. Za pierwszym razem na festiwalu w Berlinie, gdzie został uhonorowany Srebrnym Niedźwiedziem w 1959 roku, po raz kolejny po premierze „Gwiezdnych wojen” George’a Lucasa, których reżyser wskazywał na dzieło japońskiego mistrza jako inspirację do stworzenia historii księżniczki Lei. Film opowiedziany jest z punktu widzenia dwóch wieśniaków, którzy nie posiadają niczego, oprócz starych łachmanów. Są głodni, brudni, źli na siebie i

„Bliskie spotkania trzeciego stopnia” jako podróż do Źródła

W roku setnych urodzin Stanisława Lema warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki filmowcy mierzyli się z tematami podejmowanymi przez tego pisarza – miejscem człowieka we wszechświecie, próbą podboju Kosmosu, czy relacją z przedstawicielami innych cywilizacji. Cechą charakterystyczną prozy Lema było poczucie humoru oraz głęboki namysł nad naturą ludzką – dwie składowe, których często brakowało filmom podejmującym podobne tematy. Gatunek science – fiction, istniejący od narodzin kina, musiał poradzić sobie

Kevin w każdym z nas

Film Chrisa Columbusa o Kevinie, który zostaje sam w ogromnym domu w czasie świąt Bożego Narodzenia, nie byłby dla nas tak ważny, gdyby stanowił tylko dobrej jakości familijną rozrywkę. Jego mądrość polega na umiejętności zajrzenia pod podszewkę świątecznego zgiełku i ukazania rzeczywistości, o której nikt wcześniej nie tylko nie miał pojęcia, ale nawet nie mógł sobie wyobrazić. Ci najsilniejsi okazują się być najsłabsi, najsłabszy staje się tytanem. Nic lepszego dla

Przypadek chłopaków z blokowiska

Ciekaw jestem, jak zareagowaliby w 1998 roku raperzy z Molesty, gdyby mogli wówczas obejrzeć zrealizowany w 2020 roku film dokumentalny Bartosza Paducha „Skandal. Ewenement Molesty”. Sądząc z ich ówczesnych wypowiedzi, uznaliby występujących w nim zgredów za pierwszej wody lamusów. „Szanowni państwo, zapraszam na recital starych, zmęczonych i siwych raperów” mówi do mikrofonu dzisiejszy Vienio, celebryta, którego droga zawiodła od ławki pod blokiem do udziału w telewizyjnych show z udziałem gwiazd.

„Mój Nikifor” czyli artysta prawdziwy

Krzysztofowi Krauzemu udała się rzecz niezwykle rzadka. W swym filmie stworzył nie tylko wewnętrzny portret autentycznej postaci, ale ukazał też cały wachlarz przeżyć związanych z byciem twórcą, a także blaski i cienie towarzyszenia komuś w jego artystycznej drodze. Choć na pierwszy plan wysuwa się relacja, jaka łączyła Nikifora z jego opiekunem Marianem Włosińskim, to pełny obraz świata tworzy czwórka bohaterów. Pierwszym jest autentyczny Nikifor, malarz prymitywista, postać nierozłącznie związana z krynickim

Młody żonkoś mierzy się z przeszłością czyli o filmie „W samo południe” Freda Zinnemanna

„Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach. Wyjdziecie [swobodnie] i będziecie podskakiwać jak tuczone cielęta”. Ten właśnie fragment z Księgi Malachiasza planuje przeczytać wiernym pastor  w miasteczku Hadleyville

Mężczyźni na wygnaniu w filmie Grzegorza Zaricznego „Proste rzeczy”

Mądrość ludowa głosi, że mężczyzna powinien spłodzić syna, zasadzić drzewo i wybudować dom. Główny bohater filmu „Proste rzeczy” zachowuje się tak, jakby chciał jednocześnie sprostać tym wyzwaniom i całkowicie je zanegować, co powoduje, że jego działania mają bardziej znamiona udawania życia niż prawdziwego mierzenia się z problemami. Grzegorz Zariczny w swoim nowym filmie przygląda się parze, która zdecydowała się odrzucić wielkomiejskie standardy życia i osiedlić na wsi. Bohaterowie, przynajmniej w

Dwie wizje duchowości w filmach Ivana Ostrochovskiego i Camila Restrepo

                       Z programu festiwalu Nowe Horyzonty wybrałem dwa filmy, które po seansie okazały się być dla mnie awersem i rewersem tej samej monety – opowieścią o ludziach szukających duchowości w społeczeństwach, w których panuje przemoc. Na pierwszy rzut oka oba filmy różnią się znacząco – jeden jest wysmakowanym plastycznie czarno – białym obrazem z nurtu slow – cinema, drugi rozwibrowanym,

Kilka słów o filmie „Jak Bóg szukał Karela”

Wśród wielu zjawisk, którym przyglądają się dokumentaliści, bardzo rzadko można znaleźć poważnie potraktowany temat osobistego przeżycia religijnego. Ekrany festiwalowe roją się od szczerych wypowiedzi dotyczących nawet najbardziej prywatnej sfery ludzkiej egzystencji, jednak aspekt wiary człowieka w rzeczywistość transcendentną traktowany jest po macoszemu.  O wiele łatwiej skupić się na obyczajowości (chociażby uroczystości chrztu, czy komunii świętej), obśmiać ją lub pokazać jako folklor, niż zadać widzom i sobie pytanie: kim jestem? w

Przejdź do paska narzędzi