Przypadek chłopaków z blokowiska

Ciekaw jestem, jak zareagowaliby w 1998 roku raperzy z Molesty, gdyby mogli wówczas obejrzeć zrealizowany w 2020 roku film dokumentalny Bartosza Paducha „Skandal. Ewenement Molesty”. Sądząc z ich ówczesnych wypowiedzi, uznaliby występujących w nim zgredów za pierwszej wody lamusów. „Szanowni państwo, zapraszam na recital starych, zmęczonych i siwych raperów” mówi do mikrofonu dzisiejszy Vienio, celebryta, którego droga zawiodła od ławki pod blokiem do udziału w telewizyjnych show z udziałem gwiazd.

Jesteśmy świadkami narodzin ogromnie ważnej dla polskiego hip – hopu płyty „Skandal” z 1998 roku. Kontestacja otaczającej rzeczywistości zbliża do siebie Vienia i Włodiego, dwóch chłopaków z warszawskich blokowisk. Początkowa fascynacja muzyką, kulturą deskorolkową i klimatem wspólnoty, jakie daje spędzanie czasu z kumplami doprowadza ich do momentu, w którym pozostaje tylko jedno – tworzenie własnych kawałków. Dookoła dzikie lata dziewięćdziesiąte, zapracowani rodzice, od których trzeba wyżebrać parę groszy na zapiekankę, wrogo nastawiona do chłopaków w kapturach policja, a pośrodku tego chaosu garstka kilkunastolatków tworząca nieformalną grupę, która swój bunt wykrzykuje za pomocą muzyki. Pierwsza płyta Molesty „Skandal” jest w równym stopniu opisem rzeczywistości, peanem na cześć marihuany, jak i pochwałą braterstwa i tęsknotą za czymś, co można by opisać „duchowością rapera”.

„Parę osób w duszy zjednoczonych mistycznie” przedstawia swoich kumpli w piosence „Klima” Włodi. Chłopaki w tekstach płyty opisują kodeks zachowania, który obowiązuje wszystkich członków Klimy, czyli grupy, która wspólnie tworzy muzykę, bawi się, jara blanty, stanowi dla siebie punkt odniesienia i obrony przed światem. „U nas zawsze jest zgoda, swój swojemu wybacza, jeden równy drugiemu, to Klima zaznacza”. Jest to zbiór zasad, który można opisać hasłem „jeden za wszystkich wszyscy za jednego”.

To właśnie braterstwo i dojrzewanie stanowią główne tematy filmu Bartosza Paducha. Reżyser przedstawia grupę ludzi, których dwadzieścia lat temu połączyło coś bardzo istotnego – miłość do muzyki, lęk przed światem, marzenia o byciu kimś i niechęć do osób, które reprezentują obowiązujący system. Te więzy były tak silne, że raperzy używali do ich opisania słów, którymi określa się zazwyczaj doświadczenia religijne. Kilkakrotnie w filmie pojawia się wspomnienie sytuacji, gdy na spotkanie, gdzie wystarczyłoby, by zespół reprezentowała jedna lub dwie osoby, przybywa kilkunastoosobowa grupa zakapturzonych postaci. Jednocześnie ogromny sukces płyty, który nie miał pokrycia w apanażach, sprawia, że więzy powoli się rozluźniają. Dziś każdy z raperów działa na własną rękę, i – jak mówią – nie szukają możliwości ani sposobów na to, by wspólnie połączyć siły. „Byliśmy kumplami z podwórka po prostu” mówi Włodi, jakby przyznając, że to wszystko co ich spotkało po drodze było doświadczeniem o wiele większym i ważniejszym niż mogli się tego spodziewać.

Tuż po sesji nagraniowej płyty „Skandal” – która trwała rekordowo krótko, bo tylko dwa dni – muzycy podpalili notatniki z tekstami piosenek. Z jednej strony zniszczyli ważny z dzisiejszego punktu widzenia dokument polskiej kontrkultury, z drugiej – już jako kilkunastolatkowie intuicyjnie wyczuli, jak ważna jest umiejętność odcięcia się od przeszłości. Film Bartosza Paducha pokazuje, że można połączyć w sobie pogodzenie z przeszłością, akceptację rozluźnionych więzi i pasję, która innym ogniem płonie u nastolatka, a innym – u czterdziestoletniego, zmęczonego, siwego rapera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi